Wczoraj wieczorem co prawda spadł śnieg, ale podobno to już ostatnie podrygi zimy. Ja sezon wiosenny uważam już za otwarty. W poniedziałek uskuteczniałam regularne grabienie i przycinanie zeszłorocznych pędów. Nie dużo, spokojnie, ale już porobiłam.
Nie mogę się nacieszyć każdym kiełkującym symptomem wiosny. Powychodziły już tulipany, krokusy, czosnki i szafirki. Kiełkuje rozchodnik i goryczka. Drzewa mają coraz widoczniejsze pąki.
Cudnie jest!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz